Burger Point – recenzja

Burger Point - burger

Dziś jest szczególny dzień. Niecodziennie zdarza się, żeby któraś burgerownia po pierwszej wizycie wchodziła do ścisłej czołówki (ocena 4.5 bądź 5), a dziś właśnie tak się staje! Równie niecodziennie zdarza mi się odwiedzać graniczne dzielnice Warszawy położone na prawym brzegu Wisły, w związku z tym poniższa wizyta czekała na mnie od wielu miesięcy, kiedy to koleżanka z pracy powiedziała że są takie pyszne burgery koło niej i że muszę ich spróbować. I właściwie nie wiem jak szybko dotarłbym na ten test, gdyby nie szkolenie firmowe w pobliskim Józefowie.

Odwiedziłem Burger Point na Patriotów 303 na Wawrze. Chyba pierwszy raz w życiu miałem okazję spędzić nieco więczej czasu w tej dzielnicy i mocno zauroczyła mnie ilością zieleni, klimatem starych domów i ludźmi w dużo mniejszym pośpiechu niż po drugiej stronie Wisły – właściwie czułem się trochę jak na wakacjach (może to ta pora roku?). Lokal mieści się w budynku przypominającym kontener z nutką dizajnerskiej nowoczesności. Na zewnątrz stoi kilka stolików, przy których rozsiedliśmy się na niskich stołkach, o ile dobrze pamiętam zrobionych ze skrzynek. Z krótkiej rozmowy z Karoliną (mam nadzieję że dobrze zapamiętałem imię) przyjmującą zamówienie, dowiedziałem się, że lokal funkcjonuje od trzech lat i właściciel wpadł na ten pomysł zainspirowany rozwojem burgerowni w centrum miasta. Po sąsiedzku znajduje się klimatycznie urządzona kawiarnia, zaprzyjaźniona z burgerownia na tyle, że można w niej zamówić herbatę i przemiłe dziewczyny doniosą ją do burgerowni. Obsługa obu lokali krąży też pomiędzy nimi z wyposażeniem, możliwe więc że należą do jednego właściciela. W kawiarni można również zamówić na deser OBŁĘDNĄ bezę. Jak widzicie, odwiedziny w tym miejscu wiążą się z ryzykiem zostania na dłużej i przyjęcia kilku tysięcy kalorii…

Burger Point - lokal

Zamówiłem burgera lunchowego z jajkiem, boczkiem, serem, szczypiorkiem i warzywami. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu, jest to burger z rodzaju tych, w których mięso jest uformowane w gruby kotlet, w związku z czym stosunkowo łatwo przyrządzić je na krwisto i ten stopień wysmażenia udało się uzyskać w iście podręcznikowy sposób. Strzałem w dziesiątkę jest połączenie takiego mięsa z boczkiem i jajkiem sadzonym – te trzy smaki tworzą kompozycję oszałamiającą kubki smakowe i powodującą efekt zapomnienia o świecie dookoła. Do tego bułka była dobra i chrupiąca, a całość była tak dobrze dobrana, że nawet nie zdążyłem zwrócić uwagi na sos… Burger Point dostaje mocne 4.5 i jest bardzo dobrym powodem do powrotów na Wawer. Jeśli poziom uda się utrzymać przy kolejnej wizycie, jest bardzo realistyczna szansa na 5 i dołączenie do lidera rankingu. Oby tak dalej!

Burger Point - menu

1 Komentarz

  1. Krzysztof

    Świetna recenzja – oba wspomniane tu lokale to moje ulubione „miejscówki”. Co do reszty…

    Rozwinę nieco temat Twojego wrażenia odnośnie lokalizacji i jej klimatu. Otóż, Międzylesie (będące dziś częścią Wawra) leży na tzw. Linii Otwockiej (w zasadzie zaliczają się do niej wszystkie osiedla i miasta od Wawra poprzez Józefów, Otwock aż do Celestynowa). Dawno już odkryłem (a właściwie odkryliśmy całą rodziną), że jest to najbardziej urokliwy kierunek, na jaki można się wybrać z Centrum Warszawy (i to na kilka sposobów – autobusy ZTM docierają do Falenicy przez całą dobę – a sama Falenica kończy się na granicy administracyjnej Warszawy. Pociągi SKM linii S1 docierają z Pruszkowa, przez Warszawę, aż do Otwocka, pociągi Kolei Mazowieckich do Celestynowa i dalej, podobnie jak autobusy prywatnego przewoźnika – Minibus Karczew, którymi również można dotrzeć z Centrum do Otwocka, Celestynowa, czy nawet Karczewa – choć nazwa samego przewoźnika jest myląca, bo to duże autobusy, nawet przegubowe niekiedy).

    Sama Linia Otwocka znana jest nie tylko z niesamowitego klimatu lasów z przewagą sosny, uroczych XIX-wiecznych, drewnianych domów wybudowanych w legendarnym już stylu „Świdermajer”, zabytkowych, przedwojennych stacji kolejowych, czy wspaniałej plaży nad Świdrem, ale też ze społeczności mieszkańców, których swoista więź powoduje, że cała Linia Otwocka ma swój własny, odrębny charakter. Co równie ważne, na Linii Otwockiej można znaleźć wiele, bardzo ciekawych lokali gastronomicznych, z których niektóre są naprawdę unikalne (jak choćby „Bar u Sybiraczki” w lasach pomiędzy Radością, a Wesołą, czy Niespodzianką (vis-a-vis opisanej przez Ciebie burgerowni, po drugiej stronie torów, kinokawiarni „Stacja Falenica”, józefowskiej kawiarni „Poczuj miętę”, czy choćby otwockiej „Sosenki” – w nowoczesnym budynku, bardzo udanie stylizowanym na „Świdermajera” – a to tylko „wierzchołek góry lodowej”, bo lokali z rozmaitą kuchnią jest tu o wiele, wiele więcej.

    Dodatkowym atutem Linii są liczne szlaki piesze i rowerowe o różnych stopniach trudności – wszystkie dobrze skomunikowane z Warszawą, dzięki przebiegającej przez sam środek linii kolejowej nr 7 (tzw. Kolei Nadwiślańskiej z W-wy do Lublina i dalej).

    Klimat faktycznie jest tu wyjątkowy i – niezależnie od pory roku – człowiek czuje się tu, jakby był na wakacjach. Najlepsze jest to, że większość „miejscówek” Linii Otwockiej dostępna jest z samego Centrum Warszawy w 30 – 50 minut, w tym również w godzinach nocnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *