Burger Slow Food – recenzja

Slow Food - burger

Wybierałem się na ten test z bardzo dobrym nastawieniem. Już sama nazwa obiecywała wiele – Burger Slow Food. Najbardziej kojarzyło mi się ze świętej pamięci Cheeseburger Slow Food, który był jedną z najlepszych burgerowni w Warszawie, a którego dziś już niestety nie ma. Używanie sformułowania „Slow Food” w nazwie również zapowiada czego można się spodziewać i jest pewnego rodzaju obietnicą.

Pierwsze wrażenie wizualne lokalu nie było najlepsze – wyglądał na bazarową budę z połowy lat 90. zaadaptowaną na fast-foodową knajpę. Obok dwóch panów usilnie naprawiało jakieś mechaniczne, metalowe ustrojstwo, niczym mój ojciec z sąsiadem 30 lat temu. Z rozklekotanym samochodem zaparkowanym przed wejściem i blokiem z wielkiej płyty w tle, czułem się jakbym wysiadł z wehikułu czasu w latach, kiedy burgery nie miały szansy zaistnieć z powodu systemu racjonowania mięsa za pomocą kartek żywnościowych.

Slow Food - lokal

Nadal niezrażony, przekroczyłem próg tej nowo zapoznawanej burgerowni i wdałem się w rozmowę z panią za ladą. Oczekując na współtowarzysza testu, próbowałem wybadać, jakie kombinacje z karty mógłbym wprowadzić w życie. Niestety, przekroczyliśmy poziom autoryzacji pani zaladowej – dołożenie dodatku z jednego burgera do innego burgera za dopłatą wymagało akceptacji kierownictwa, na którego przybycie musieliśmy poczekać, na szczęście tylko kilka minut. Mogło być gorzej – mogłem od razu usłyszeć że się nie da, albo że nie ma, niczym w czasach na które wskazywał klimat przed wejściem.

Po przybyciu kierownictwa, moja fantazja kulinarna została zaaprobowana i zaowocowała zamówieniem „Koko z 4 jajkami przepiórczymi”, bekonem i warzywami. Dodatkowo, wymieniłem wołowinę na jagnięcinę i standardowo poprosiłem o K R W I S T E wysmażenie, „tak żeby mięso dosłownie musnęło grilla”. Zobaczymy.

Slow Food - menu

Po jakimś czasie, pani z niskim poziomem autoryzacji przyniosła burgery, które wyglądały nieźle. Wysoka bułka, zachęcająco wystający bekon, jajko pod wymiar bułki i niedbale, acz przemyślanie rozłożona rukola – dobry start. Było dobrze do pierwszego gryza, który rozpoczął apokalipsę na zawsze pogrążającą to miejsce w ogonie burgerowni, których należy unikać jak ognia. Bułka okazała się zbitą na twardo kluchą bez smaku. Mięso było tak przegotowane, jak kotlety mojej świętej pamięci babci, która najpierw smażyła je po to, żeby nie były surowe, a potem drugie tyle czasu na wszelki wypadek. Dodatki były OK, ale przy wspomnianym poziomie bułki i mięsa, na jakikolwiek ratunek inny niż przeszczep było zdecydowanie za późno. Sos był na tyle rzadki, że wylewał się z burgera wszędzie dookoła. Ogólne wrażenie smaku – to nie było jedzenie dla przyjemności, to było jedzenie żeby się najeść, nie przywiązując szczególnej uwagi do tego, co się w siebie wpycha, i iść dalej.

To była pierwsza tak zła wizyta od wielu miesięcy i miałem szczerą nadzieję, że lokale z tak niskiej jakości burgerami już się nie pojawiają. Burger Slow Food dostaje 1 i trafia na ostatnie, 33. miejsce. Zdecydowanie odradzam i nie wracam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *