Czy burger bez mięsa to profanacja? Recenzja Krowarzywa.

Krowarzywa - burger

Pewnie nie raz słyszeliście, że życie to sztuka wyboru. Niektórzy z nas, dokonując tych wyborów, decydują się nie jeść mięsa. Jako konsekwencja takiej decyzji, świat prawdziwych burgerów z krowim wkładem jest światem równie odległym jak Mars, Neptun czy oglądanie Klanu i Rolnik Szuka Żony. Czy alternatywy dostępne dla osób które zdecydowały się na tak drastyczny krok są wystarczająco satysfakcjonujące, żeby można było powiedzieć, że nic nie tracą? Czytajcie w dzisiejszej recenzji.

Szczerze mówiąc, nigdy nie planowałem jeść burgerów bez mięsa. Byłem jednym z bufonów myślących „Burgery bez mięsa? Buahahaha przecież to dla dziwaków pijących koktajl z korzeni mandragory i skrzydeł nietoperza nazywających go eliksirem życia!”. Do czasu. Do czasu, kiedy zjedzenie wegańskiego burgera stało się obowiązkiem związanym z prowadzeniem tego bloga. W Burgerowych Mistrzostw tego lata, w których miałem przyjemność należeć do grona sędziowskiego, jednym z burgerów do oceny był właśnie burger wegański z food trucka Papu Vege. Byłem do niego bardzo sceptycznie nastawiony, a kierując się do Papu Vege, wyglądałem ludzi z eliksirem życia w dłoniach, skandujących przed innymi food truckami z tabliczkami „Nie zabijaj!”. O dziwo, kolejka osób zamawiających wegańskie burgery składała się z normalnych ludzi, wyglądających zupełnie jak ludzie stojący w kolejkach do innych food trucków. Nikt nawet nie miał żadnego transparentu. Nawet malutkiego. No cóż, może się pomyliłem. Burger z Papu Vege był jednym z lepszych jakie kiedykolwiek jadłem. Pomimo że nie miał mięsa. To był jeden z większych szoków w mojej burgerowej historii. Możecie przeczytać o tym więcej tutaj. Było na tyle dobrze, że po tym doświadczeniu dołożyłem do listy burgerowni do przetestowania inne lokale wegańskie. Dziś opisuję pierwszy z nich.

Krowarzywa - lokal

Odwiedziłem najbardziej znaną ikonę warszawskiej sceny wegańskich burgerów – lokal Krowarzywa na Marszałkowskiej. To drugi punkt prowadzony pod tą marką, po pierwszym odnoszącym sukcesy na Hożej. Właściwie, to chciałem przetestować właśnie ten pierwszy punkt, ale nie było gdzie zaparkować. Lokal na Marszałkowskiej od pierwszej chwili po przekroczeniu progu uderzył mnie chłodem. Brudno-szaro-niebieska, zimna kolorystyka, stare, szare, PRL-owskie podłogi, dużo nie urządzonej w żaden sposób przestrzeni, wysokie sufity, zimne światło – poczułem się, jakbym znalazł się w opuszczonym szpitalu. W środku panowała grobowa cisza, przy dwóch lub trzech z kilkunastu stolików siedziały pojedyncze osoby, w milczeniu oczekujące na posiłek. Podszedłem do lady, do której po chwili z zaplecza podeszła młoda pani o dość alternatywnym wyglądzie. Jej anemicznie blada cera i brak jakichkolwiek emocji podczas automatycznej recytacji składników poszczególnych burgerów, spotęgowały moje poczucie znalezienia się w równoległej rzeczywistości.

Krowarzywa - menu

Zamówiłem Warzywexa z marynowanymi plastrami warzyw sezonowych – zdjęcie wskazuje, że jest sezon na cukinię i bakłażana. Do burgera wybrałem sos polski, z pieczarkami i jeszcze jakimiś warzywami. Jak było? Nie tak dobrze jak w Papu Vege, ale nadal nieźle. Bułka była w porządku, chrupała, miała smak i ogólnie dawała radę. Marynowane warzywa były najsłabszym ogniwem Warzywexa. Niby nie były złe, ale nie były też specjalnie smaczne, a jako element burgera nie bardzo mi podpasowały. Dodatki, czyli świeże warzywa, były OK, ale nie było tu żadnych fajerwerków w postaci wymyślnych składników. Najmocniejszą stroną burgera był sos, który był jednym z lepszych, jakie próbowałem i był dobrze dobrany do całości. Z oceną 3.5 ląduje na 24. miejscu. Jestem ciekawy pozostałych burgerów i innych wkładek poza marynowanymi warzywami, w związku z czym planuję wrócić, ale tym razem do pierwszego lokalu na Hożej, a nie do szpitala na Marszałkowskiej. Mam nadzieję, że nie będzie tak klinicznie zniechęcająco.

Krowarzywa - menu

Byliście? Próbowaliście? Co myślicie?

Krowarzywa - paragon

Recenzje innych wegańskich burgerowni:

4 Komentarzy

  1. Paweł

    Drogi „znawco” z pośród vege burgerow wybrałeś jedyną ” kanapkę z warzywami” spróbuj jedna z opcji która imituje mieso, nastepnie sie wypowiadaj.

  2. Rafał (Post autora)

    Drogi Pawle, dziękuję bardzo za ten komentarz. Rzeczywiście była to kanapka z warzywami, choć widniała na liście burgerów, a nie kanapek. Pani przyjmująca zamówienie również nie zrobiła tego rozróżnienia. Nie widzę jednakże najmniejszego problemu, żeby dla odmiany przetestować taką formę a’la burgera alternatywnego. A przy okazji wizyty na Hożej chętnie sprawdzę którąś z opcji imitujących mięso.

  3. Kasia

    Polecam cieciorexa z sosem musztardowym :)

  4. Rafał (Post autora)

    Dzięki, to może być opcja na Hożą :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *