Jak łódzka Gastromachina rozkochała mnie w Czarnej Perle

Gastromachina - burger

Łódź. Chyba każdy kto był, zdążył wyrobić sobie własne zdanie. W moim odbiorze to miasto, do którego od czasu zbudowania autostrady w 2012 do otwarcia obwodnicy ze Strykowa, z Warszawy jechało się jedną godzinę do zjazdu w Strykowie, a potem kolejną godzinę do centrum. Miasto, które pomimo bycia najbliższą Warszawie metropolią, do niedawna było również drugim największym polskim miastem pod względem liczby ludności (nie licząc Chicago). No i wreszcie miasto z bardzo bogatą industrialną historią, dzięki której obfituje w zabytkowe budynki, niekiedy pięknie utrzymane, a czasami wymagające pilnej reanimacji. A jakie w tym ciekawym miejscu można zjeść burgery?

Po krótkim namyśle doszedłem z samym sobą do porozumienia, ze lubię to miasto i wizyty w nim. Półtorej godziny drogi od Warszawy można znaleźć się w zupełnie innym świecie. Niby to też duże miasto, w podobnym regionie Polski, a jednak czuć tu zupełnie inny klimat, spotyka się nieco innych ludzi, ogląda inne widoki. Byłem tu już co najmniej kilkanaście razy, i poza nielicznymi wypadami w celu odwiedzenia znajomych, były to przeważnie wyjazdy służbowe. Szkolenia, spotkania z klientami, partnerami handlowymi, konferencje. Podobnie było tym razem. Na szczęście, dzień był zaplanowany tak, że mogliśmy sami wybrać miejsce na lunch, a kolega Łodzianin który był z nami zaproponował popularną burgerownię, Stacja Gastromachina. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałem, ale oceny w Internecie były tak dobre, że nie mogliśmy pójść nigdzie indziej – chcieliśmy poczuć te wysokie noty na naszych podniebieniach i odkryć, co powoduje że ludzie uwielbiają to miejsce.
Gastromachina - front
 Znalezienie lokalu nie było najłatwiejsze, jako że nie znajduje się przy samej Piotrkowskiej, ale w jednej z bram. To cecha wielu dobrych lokali w tej okolicy – wzdłuż ulicy już dawno zabrakło miejsca, żeby obsłużyć wszystkie osoby chcące coś zjeść albo wypić i wiele bram gości po kilka różnych knajp. Po chwilowej konsternacji udało nam się znaleźć lokal, który z zewnątrz wyglądał niepozornie, a w środku urzekał gościnnym, typowo burgerowniowym wnętrzem.
Gastromachina - wnętrze
Karta wyglądała bardzo zachęcająco i pierwszy raz od dłuższego czasu miałem problem z wyborem, bo spodobało mi się kilka pozycji. Najbardziej przemówiła do mnie Czarna Perła z wołowiną, smażonymi krewetkami, mango marynowanym z habanero i limonką, warzywami, sosem limonkowo-koperkowym, a to wszystko zapakowane w czarną bułkę. Na nią się zdecydowałem, choć mocno rozważałem też Buraka z kuchni z wołowiną, pieczonym burakiem z rozmarynem, serem kozim, orzechami włoskimi i warzywami. Na łopatki absolutnie rozłożyła mnie nazwa ostatniej pozycji w karcie – Cheesus Christ Superstar, z czterema różnymi serami.
Gastromachina - menu
 Wygląd burgera powalał. Spójrzcie sami na zdjęcie i powiedzcie czy nie chcecie wbić w niego zębów? Czarna buła atakowała zmysły odmiennością od większości burgerów zjedzonych do tej pory. Mięso, z przebijającym ze środka krwistym kolorem, zapraszało do sprawdzenia jak bardzo jest krwiste. Zielone dodatki i pomarańczowe mango przełamywały pozostałe kolory i obiecywały ciekawe połączenie smaków. Pierwsze gryzy potwierdziły, że wzrok nie został oszukany. Smak i dopracowanie poszczególnych elementów były porywająco dobre. Bułka chrupiąca i smaczna, mięso IDEALNIE krwiste, do tego pysznie uzupełniające jego smak, chrupiące krewetki, a to wszystko przełamane przez mango i sos – mmm… Od dobrych kilku miesięcy nie jadłem tak dobrego burgera! Z mocnym 4.5 Gastromachina trafia na pierwsze miejsce rankingu pozawarszawskiego i staje się bardzo dobrym powodem do odwiedzania Łodzi. Dodatkowo, chłopaki mają food trucka, którym planują przyjechać na sierpniowe burgerowe mistrzostwa do Warszawy. Wykorzystajcie tę okazję, żeby ich odwiedzić i poczuć to wszystko o czym napisałem na Waszych podniebieniach!
Gastromachina - burger
Gastromachina - burger przekrój

8 Komentarzy

  1. Ola

    Skoro wszystko takie pyszne i żaden komponent burgera nie został skrytykowany to za co odjete 0,5 stopnia? 😉

    1. LoL

      Bo jest z Łodzi.

    2. Rafał (Post autora)

      5 przyznaję jeśli taki poziom jest utrzymany przez dwie wizyty. Gastromachina ma cużą szansę :)

  2. Piotr

    Piątkę autor chyba sobie zostawił na burgera, po którym to pierwszym razie zaliczy silną erekcję 😉

    1. Rafał (Post autora)

      A to byłoby ciekawe 😉

  3. ŻarłokTV

    Jak dla mnie to mięso (na ostatniej focie) jest w środku zbyt surowe- nie lubię tatara w burgerze ;D

  4. Tim

    Miesiac bez wpisu… lipa

    1. Rafał (Post autora)

      Przyjmuję i kajam się – w weekend będzie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *