Kaprys Króla na drugie urodziny burgerowni Hamburger z Karaibów

HzK - burger

Urodziny od zawsze kojarzą mi się z bardzo miłymi chwilami. Kiedy zobaczyłem na profilu burgerowni Hamburger z Karaibów, że minęły już dwa lata od otwarcia lokalu na Puławskiej i że w związku z tym planowane są obchody, urodzinowy burger i specjalne oferty, a do tego okazja do spotkania z przesympatyczną ekipą z HzK, to nie mogłem tego przegapić. O urodzinowym Kaprysie Króla czytajcie w dzisiejszym wpisie.

HzK - lokal

Do Hamburgera z Karaibów pierwszy raz trafiłem późną wiosną tego roku. Poznałem wtedy przesympatycznego Maćka, jednego z właścicieli. Dowiedziałem się też o tym, że pod tym samym logo funkcjonują jeszcze dwa lokale, jeden na Chełmskiej i jeden na Żelaznej. Do dwóch pozostałych nie udało mi się jeszcze trafić, ale zbieram się do odwiedzenia obydwóch, więc jeśli jesteście zainteresowani wrażeniami, jak zawsze zaglądajcie regularnie na bloga :) Tym razem, z okazji szczególnego, urodzinowego dnia, w lokalu na Puławskiej były aż trzy osoby. Znany mi już Maciek, inny ze współwłaścicieli, Dima i Rafał z zaangażowaniem obsługujący grilla. W międzyczasie wpadł też Paweł, który często stoi za barem, ale akurat dochodzi do siebie po zabiegu. Atmosfera była, jak przy pierwszej wizycie, przednia. Z chłopakami rozmawia się jak z wieloletnimi znajomymi, o życiu, burgerach, mięsie, bułkach, sosach… Ekipa wkłada kupę zaangażowania i serca w to co robi – ostatnio wprowadzili mięso rasy angus, które na start jest dostępne w promocyjnej cenie i tylko w burgerach z małą ilością dodatków, żeby można było naprawdę poczuć jego smak.

HzK - menu

Do świętowania tak istotnej okazji podszedłem z należyta pompą i wybrałem Kaprys Króla z camembertem, grillowanym boczkiem, jajkiem sadzonym, sosem barbecue i hamburgerowym. Rozmiar burgera był iście królewski i przeszedł moje wszelkie oczekiwania. Przez kilka chwil zastanawiałem się, jak zabrać się do jedzenia, i po krótkim namyśle stwierdziłem, że nic mądrego nie wymyślę i po prostu trzeba zacząć jeść… Bułka, tak jak za pierwszym razem, była mocna – robiona na zamówienie specjalne dla HzK, w sam raz chrupiąca, o fajnym smaku. Skusiłem się na mięso angusa, ale z tyloma dodatkami, szczerze mówiąc nie byłem w stanie odczuć różnicy. Jak zobaczycie na zdjęciu przekroju burgera, z jednej strony było fajnie krwiste, z drugiej niestety zbyt wysmażone, więc burger miał swoją bardziej i mniej smaczną stronę 😉 Dodatki fajnie się komponowały, a sosy uzupełniały całość. Była to kolejna dobra wizyta, zachęcająca do powrotów i odwiedzin dwóch pozostałych lokali pod karaibskim logo. Ocena pozostaje niezmieniona na poziomie mocnego 4, co daje utrzymanie wysokiego, 10 miejsca w rankingu. Jeśli wybierzecie się do któregoś karaibskiego hamburgera, koniecznie pogadajcie z chłopakami za ladą – będzie to doświadczenie równie pozytywne, co zjedzenie ich dobrego burgera.

HzK - burger

HzK - paragon

Poprzednie wizyty:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *