Kolejna szansa Warburgera

Warburger - burger

Prosiliście mnie nie raz, żebym wrócił do Warburgera i sprawdził, czy na pewno należy mu się surowa, najniższa możliwa ocena. Część z Was się z nią nie zgadzała, argumentując, że coś musiało być nie tak podczas moich wizyt, że wiele się zmieniło i że należy się kolejna szansa. No to wróciłem. Efekty i sprawozdanie z wizyty poniżej.

Jak niektórzy z Was mogą pamiętać, w Warburgerze byłem dwa razy. Po pierwszej wizycie nie mogłem uwierzyć, że burgerownia o tak legendarnym statusie może serwować tak niedobre jedzenie. Druga szansa niestety nie została wykorzystana przez Warburgera i było równie źle. Papciasta bułka, brak możliwości wyboru stopnia wysmażenia mięsa, dodatki nie do końca współgrające ze sobą – było to jedno z moich najgorszych burgerowych doświadczeń. Od tego czasu minęły już chyba dwa lata i złe wrażenia zatarły się na tyle, że dojrzałem do gotowości żeby dać Warburgerowi trzecią szansę. Dodatkowo pomógł fakt, zmiany lokalizacji w której pracuję i z granicy Śródmieścia z Żoliborzem przeniosłem się na Mokotów, w miejsce w którym Warburger jest najbliższą burgerownią.

Warburger - front

Wizualnie w Warburgerze zmieniło się niewiele, albo nic, a przynajmniej nic, co bym zauważył. Miłym akcentem były stoliki na zewnątrz, a z temperaturą powyżej dziesięciu stopni, wskazującą na nadchodzącą wiosnę, chętnie z nich skorzystaliśmy. Pozycje w karcie chyba też się nie zmieniły. Wybrałem „Dzikakrowaburgera” z kozim serem, karmelizowaną cebulą i wiśnią na roszponce. Pozytywną zmianą była możliwość wyboru stopnia wysmażenia mięsa, z której chętnie skorzystałem, zamawiając wariant możliwie jak najbardziej krwisty. Burgery przyszły w eleganckim kartoniku, a dodatkowo w środku zawinięte w papier – najs.

Warburger - pudełko

Po rozwinięciu papieru, widok wzbudził u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony, kombinacja wyglądała ciekawie, z drugiej, bułka nie wyglądała na produkt odpowiadający mojemu gustowi, a cebula wyglądała raczej na marynowaną, za którą nie przepadam, niż na karmelizowaną. Pierwsze gryzy potwierdziły moje obawy. Bułka dużo lepsza niż przy poprzednich wizytach, nawet minimalnie chrupiąca, ale w środku nadal zapychająca. Mięso niestety nie krwiste, choć też nie wysmażone na zelówę, jak w początkach Warburgera. Cebulka smakowała zupełnie jak marynowana, a w ogóle nie jak karmelizowana, ser trochę pomagał, a pozostałych dodatków nie poczułem.

Warburger - burger profil

Podsumowując, dużo w Warburgerze się poprawiło. To nie jest już burger, który odrzuca i najlepsze co można z nim zrobić, to wyrzucić go do śmietnika, po uprzednim pokawałkowaniu i szczelnym zawinięciu, żeby przypadkiem nie zjadły go psy albo gołębie. Niestety, nie jest to też burger, o którym tyle słyszałem, a który miałby zwalać z nóg i zaliczać się do warszawskiej czołówki. Z powyższym poziomej jakości, jest to przeciętny średniak z oceną 3, dzięki czemu, po poprawie z bardzo słabej 1, awansuje z 50. na 40. miejsce rankingu. Niestety, nadal nie polecam i nie mam ochoty wracać.

Warburger - menu

1 Komentarz

  1. ŻarłokTV

    Nie rozumiem jak to może nie być opcji wybrania stopnia wysmaŻenia? Po prostu zamawiając mówisz, że chcesz tak i koniec. Zwykle powinni smażyć na medium. Mało chyba znam burgerowni gdzie jest napisane „wybierz stopień wysmażenia” – to chyba tradycja, że amerykański klient wiedział że może chcieć tak czy siak i mówił obsłudze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *