Meet Meat – recenzja

Meet Meat - burger

Zauważyliście pewnie, że moje starsze recenzje wyglądają nieco inaczej od tych nowszych. Są krótsze, opisy są bardzo ogólne i zawierają tylko podstawowe informacje na temat wrażeń z wizyty. Wynika to z tego, że na samym początku opisywania warszawskich burgerów, robiłem to na moim prywatnym facebookowym profilu i ówczesny ranking był dużo prostszy. W momencie wystartowania oddzielnej strony na Facebooku, ranking nieco bardziej się sprofesjonalizował, a opisy rozszerzyły. Jednakże do wielu miejsc odwiedzonych w tamtych czasach nie udało mi się jeszcze wrócić, w związku z czym funkcjonują dla nich nadal dawne, podstawowe opisy. Moją ambicją jest wrócić do każdego z miejsc ze starym, ogólnym opisem i zamieścić dla nich pełne recenzje w nowym formacie. Wyprzedzając pytanie – tak, oznacza to, że będę starał się wrócić nawet do miejsc, które dawno temu skreśliłem ze względu na fatalne doświadczenie. Może coś się od tego czasu poprawiło :)

Dziś będzie właśnie o jednym z miejsc, które odwiedziłem jako jedne z pierwszych, na samym początku burgerowego trendu w Warszawie. Dwa czy trzy lata temu, dość długo polowałem na food trucka Meet Meat. Kiedy pojawiałem się na zlotach food trucków, jego akurat nie było. A kiedy akurat spotykałem go gdzieś indziej, byłem już najedzony. Po kilku takich sytuacjach, w których prawie udało się spróbować ich burgera, w końcu spotkałem ich w dobrym momencie na jednym ze zlotów nad Wisłą. Moje notatki z tamtej wizyty mówiły o bardzo dobrym burgerze, krwisto wysmażonym mięsie, ale niestety za cenę jego temperatury, która była za niska. Oceniłem ówczesną wizytę na 3.5, dzięki czemu Meet Meat funkcjonował ostatnio na 20. miejscu rankingu.

Meet Meat - bus

W zeszłym tygodniu udało nam się ponownie spotkać. Tym razem poznałem właściciela, Bartka, uśmiechniętego chłopaka mega zaangażowanego w burgery które sprzedaje. Dowiedziałem się o bułkach robionych na zamówienie w piekarni w Otwocku, zgodnie ze wspólnie wypracowanym przepisem. Rozmawialiśmy o mięsie, od sprawdzonego dostawcy, zaopatrującego kilka warszawskich food trucków. Widać było w tej rozmowie dużo serca i pasji wkładanych w przygotowanie ich burgerów.

Meet Meat - menu

A jak było? Po fatalnym teście poprzedniej burgerowni kilka dni wcześniej, miałem ochotę na któregoś z moich ulubionych klasyków, wybrałem więc BBQ z bekonem, serem, warzywami i sosem barbecue. Wspomniana bułka, produkowana z dodatkiem maślanki, niestety nie była w moim stylu. Miała bardzo fajny smak, ale chyba ze względu na maślankę, była dość gęsta i miękka, a ja w burgerach preferuję pieczywo lekkie i chrupiące. Mięso było smaczne i bardzo lekko krwiste, co dla mnie oznacza już zbyt duży stopień wysmażenia. Wśród dodatków wyróżniał się bekon, który niestety nie był usmażony do chrupkości, i smakował bardziej jak ugotowany – w burgerze spodziewałbym się czegoś innego. Sos był OK, ale niczym się nie wyróżniał. Podsumowując, powrót do Meet Meat po kilku latach dał zupełnie inne wrażenia niż pierwsza wizyta, ale podsumowanie not nadal daje ocenę 3.5, z awansem na 16. miejsce. Widać w tych burgerach dużo pasji, zaangażowania i dobrej energii, ale ja w burgerze szukam nieco innych smaków. Aha, nie wiem jak to się stało, ale pierwszy raz w rankingowej historii zapomniałem zrobić burgerowi zdjęcia przed pierwszym gryzem, w związku z czym na focie zobaczycie go w momencie, w którym sobie o tym przypomniałem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *