O corocznej wizycie w Bistro Małpa w Sopocie

Bistro Małpa - burger

Niektóre rzeczy muszą się wydarzać. Raz do roku jest Boże Narodzenie i prezenty. Raz do roku jest majówka i marznięcie przy niepewnej polskiej pogodzie. Każdy co rok ma urodziny, niektórzy rocznicę ślubu czy początek wakacji. Raz do roku wydarza się również męski weekend w Sopocie, któremu niezmiennie towarzyszą burgery. A jeśli jeść burgery w Sopocie, to nadal tylko w Bistro Małpa.

Do Małpy pierwszy raz trafiłem trzy lata temu. Urzekła mnie wtedy Małpą, burgerem z wołowiną, krewetkami, imbirem i awokado. Dwa lata temu wróciłem, o czym mogliście przeczytać tutaj.  Kolejny raz nadszedł czas na męski wypad do Sopotu, którego nieodłączną częścią są burgery. Podobnie jak w poprzednich latach, do Małpy trafiliśmy dwa razy, poznając dwa zupełnie odmienne oblicza lokalu. Pierwszego dnia byliśmy prawie jedynymi gośćmi, przez co czułem się jak w knajpce na uboczu, z dala od zgiełku Monciaka, nocnych klubów, parawanów i wszelkiej maści Januszy polskiej turystyki. Drugiego dnia Małpa pokazała nam zupełnie inną stronę – było tak dużo ludzi, że na zamówienie czekaliśmy na ulicy, a szczęśliwym trafem chwilę przed podaniem naszych burgerów udało nam się złapać zwalniający się stolik. Z biegiem lat Małpa pozostaje prawie niezmienna. Ten sam wystrój, bardzo podobne menu i konsekwentnie wysoki poziom obsługi sprawiają, że każdego kolejnego roku wiadomo czego się spodziewać.

Bistro Małpa - front

Pierwszego dnia na ruszt musiała pójść Małpa – niektóre kwestie się nie zmieniają. Połączenie wołowiny, krewetek i marynowanego imbiru stało się jednym z moich ulubionych. Nadal urzekało smakiem, jednakże w trzecim roku straciło nieco na efekcie świeżości i nie wywołało tak mocnych wrażeń jak wcześniej. Bułka trzymała poziom, mięso w końcu było krwiste, dodatki nadal fajnie razem grały. Drugiego dnia spróbowałem innej bardzo odpowiadającej mi kombinacji – Blue z serem pleśniowym, podsmażaną cebulką, gruszką, sałatą i majonezem. Ten burger też był niezły, ale nie był tak dopracowany jak Małpa. Ser nie był roztopiony i brakowało mu jakiegoś bardziej wyrazistego smaku. Do pozostałych składników idealnym uzupełnieniem byłaby żurawina, chutney albo jakiś marynowany sos. Z majonezu można by z kolei zrezygnować. W menu pojawiły się też dwa nowe, zachęcające burgery – Burger z Jajami z dwoma sadzonymi jajami i Forest z grillowanymi boczniakami i pastą truflową – trzeba będzie sprawdzić przy kolejnej wizycie.

Bistro Małpa - burger przekrój

Małpa – niezmienny klasyk

Bistro Małpa - burger

Blue

Konkludując, w Małpie nadal jest dobrze, ale z jakiegoś powodu nie urzekła mnie już tak bardzo jak kiedyś. Trzyma solidny poziom, który daje jej utrzymanie oceny 4 i dobre miejsce w rankingu pozawarszawskim, ale to już chyba czas na zmianę formuły, dokładniejsze dopracowanie burgerowych kompozycji, albo nową, solidną burgerownię w Sopocie, która dałaby sensowną alternatywę i możliwość odwiedzania różnych miejsc. Do zobaczenia za rok!

Bistro Małpa - menu

Bistro Małpa - front

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *