O powrocie na studia dzięki wizycie w Burger&More

Burger&More - burger

Krakowskie Przedmieście niezmiennie kojarzy mi się z głównym kampusem Uniwersytetu Warszawskiego. Nie studiowałem na tej uczelni, ale w czasach studenckich zdarzało mi się czasami tu bywać, wtapiając się w tłum studentów przemieszczających się pomiędzy budynkami, spacerujących do Biblioteki Uniwersyteckiej na Powiślu bądź szukających miejsca, które tanio i w miarę smacznie ich nakarmi. Wychodząc naprzeciw temu ostatniemu oczekiwaniu oraz bieżącym trendom, dosłownie przez ścianę z bramą główną UW, jakiś czas temu otworzyła się burgerownia Burger&More. Czy warto wracać na studia?

Burger&More - wejście

Macie jakieś skojarzenia z jedzeniem dla studentów? Pamiętacie co byliście w stanie zjeść na studiach? A może właśnie jesteście studentami, i czytając ten wpis raczycie się specjałami kuchni studenckiej? Ja akurat studiowałem w moim rodzinnym mieście, więc przez całe studia miałem zapewnione domowe obiadki i problem pustej lodówki właściwie mnie nie dotyczył. Miałem jednak wiele okazji żeby obserwować, jak żywili się moi znajomi – okresy żywieniowe liczyło się od jednej wizyty w rodzinnym mieście do kolejnej. Pierwszy tydzień jechało się na słoikach od rodziców, kolejnych kilka na tym czym udało się napchać zamrażarkę, a potem trzeba było sięgnąć do portfela, który na początku był grubszy, więc można było się żywić na mieście. Po jakimś czasie, kiedy z portfela zaczynała wyglądać pustka, trzeba było przerzucić się na gotowanie w domu, co przeważnie oznaczało kanapki i zupki chińskie, czasami jedzone na zimno i nazywane chińskimi chipsami. I właśnie w tych okresach, kiedy do lodówki nie było już właściwie po co zaglądać, przyjezdni studenci poszukiwali tanich możliwości wykarmienia na mieście. Dobrych, slow foodowych burgerów jeszcze wtedy nie było, ale dziś możemy korzystać z nich pełnymi garściami, również, jak się okazuje, w wersji studenckiej.

IMG_0558

Burger&More nie mógł trafić na lepszą lokalizację pod kątem studentów UW. Stąd nie dziwi, że w porze lunchu ciężko o wolny stolik, a średnia wieku oscyluje w okolicy dolnych dwudziestu kilku lat. Równie młoda ekipa z uśmiechem na ustach, a także wyrazem konsternacji i niepewności na twarzach, uwidaczniających wahanie, czy na pewno wiedzą jak robić to, co mają robić, przyjmuje zamówienia i smaży kanapki. Ceny iście studenckie – bugery od 15 do 21 pln, a w porze lunchu zestaw składający się z klasycznego burgera, frytek i herbaty (studenci piją herbatę?!) za 20 pln. Zdecydowałem się na taką właśnie opcję, dorzucając do zestawu 4 pln na dwa dodatki do burgera.

 

Burger&More - burger

Wybrałem Egg Burgera z serem i bekonem, warzywami i standardowym sosem. Burger od pierwszego kontaktu sprawiał wrażenie produktu dla studenta. Bułka smakowała jak sklepowa kajzerka, mięso bez szału i średnio wysmażone, dodatki raczej bez polotu, podobnie jak sos. Całość bardzo przeciętna – w sam raz żeby w dobrej cenie najeść się do syta, ale niekoniecznie zapewnić sobie pozytywne wrażenia smakowe. Gdybym był studentem, wolałbym iść do studenckiej stołówki i za niższą cenę dostać pełen, dwudaniowy obiad, z nieśmiertelnym kompotem :) Burger&More dostaje słabe 3 i ląduje na 38. miejscu.

Burger&More - zestaw

Burger&More - paragon

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *