O wzlocie Kampera i upadku Beef’n’Roll

Kamper - burger

W tym tygodniu, z okazji odbycia przeze mnie dwóch wizyt, podwójny wpis z dwoma recenzjami. Udało mi się wrócić do Kampera, który robi coraz lepszą robotę, a kilka dni później odwiedzić po raz pierwszy Beef’N’Roll na Nowym Świecie, który wcześniej znałem tylko z food trucka. Zapraszam do lektury.

W Kamperze już kiedyś byłem. Recenzję z pierwszej wizyty możecie przypomnieć sobie TUTAJ. To bardzo ciekawie zlokalizowana burgerownia, znajdująca się w drewnianej budce otoczonej foliową ścianą, wciśnięta pomiędzy nowoczesne biurowce. Klientelę w porze lunchu, w której zdarzyło mi się odwiedzić Kampera tym razem, stanowią głównie osoby ubrane raczej biznesowo, wpadające na posiłek w ciągu dnia. Jak pamiętają ci z Was, którzy czytali poprzednią recenzję, Kamper był burgerownią, która dostarczyła mi najbardziej sprzecznych odczuć. Jadłem burgera o nieziemsko wręcz smakujących dodatkach i sosach, z bardzo przeciętną bułką i zbyt wysmażonym mięsem. I to właśnie te dodatki sprawiły, że postanowiłem wrócić i sprawdzić, czy mankamenty z poprzednich odwiedzin uda się poprawić.

Kamper - front

Kamper - burger miesiąca

Tym razem wybrałem burgera miesiąca, którym był akurat Blue Cheese Burger z bazyliowym aioli, karmelizowaną cebulką, serem blue cheese i roszponką. Jak zawsze wspomniałem, że koniecznie musi być krwisty i trzymałem kciuki, że z wysmażeniem będzie lepiej, niż przy pierwszej wizycie. Burger bardzo przypominał tego, którego jadłem za pierwszym razem. Wysoka bułka, konkretny kawałek mięsa, dużo roszponki i sos spływający na mięso – poza bułką, przynoszącą watowate wspomnienia, wyglądał naprawdę zachęcająco. Postanowiłem spacyfikować bułkę, zgniatając ją do rozmiarów mieszczących się w ustach i miło zaskoczyłem się jej chrupkością – znaczna poprawa. Smak burgera pokazał, że lekcja z bułki i mięsa została odrobiona – watowatość znikła, zastąpiona chrupkością i fajnym smakiem. Mięso było dokładnie tak krwiste, jak trzeba i nadal smakowało fajnie. Dodatki nie powalały tak, jak w przypadku poprzednio jedzonego przeze mnie Krążka, a sos aioli był raczej rozczarowaniem. Z uwzględnieniem obu wizyt, podnoszę ocenę Kampera z 4 do 4.5, co daje mu awans z 23. miejsca do ścisłej czołówki z miejscem 7. na 58 burgerowni w rankingu. Wrócę na pewno, a jeśli znajdę połączenie chrupiącej bułki i krwistego mięsa z drugiej wizyty, z kombinacją dodatków z pierwszej, to jest duża szansa na 5 i awans do mistrzowskiego grona, czego z całego serca życzę :) Tak trzymajcie!

Kamper - burger

Kamper - burger przekrój

Beef’n’Roll z kolei do tej pory znałem z perspektywy food trucka, który kiedyś regularnie stawał pod moim biurem, dzięki czemu miałem okazję jeść tam co najmniej kilkukrotnie – o poprzednich wrażeniach możecie poczytać TUTAJ. Z food trucka zapamiętałem niezłe dodatki i sosy, raczej słabe bułki i nie krwiste mięso, co plasowało całość w okolicy średniej z plusem. Na lokal stacjonarny Beef’n’Roll wybrał wymagającą okolice Nowego Światu. Wymagającą, bo pomimo dużego ruchu i gwarantowanej bazy klientów, trzeba konkurować z dziesiątkami innych knajp dookoła. Dwie burgerownie zlokalizowane dosłownie za miedzą nie dały rady – Town Burger, serwujący jedne z najgorszych burgerów w Warszawie, wytrzymał chyba mniej niż rok, a Brooklyn Burgers & Wings, zapewniający nieco wyższą jakość, dał radę nieco dłużej, ale po jakimś czasie zastąpił go kolejny Bobby Burger. Czy Beef’N’Roll oferuje wystarczająco dużo, żeby przetrwać w tak wymagającej okolicy?

Beef'n'Roll - front

Beef'n'Roll - menu

Wybrałem Goat Burgera z salsą pomidorową, serem kozim, sosem demi-glace z wiśniami, sosem b’n’r, piklami, rukolą, cebulą karmelizowaną w winie i cebulą. Wow. Lista składników robi wrażenie i czytając taki skład aż chce się jeść. Dodatkowo, ten burger był najdroższą pozycją z listy, więc oczekiwania były wysokie. Wizualnie zaserwowana kanapka prezentowała się świetnie – ładna bułka, konkretny kawał mięcha, roztopiony kozi ser, dużo zielonego i delikatnie wyciekający sos – mój żołądek krzyczał „chcę już teraz szybciej dawaj!”. Niestety, powtórzył się scenariusz z food trucka, z dodatkowymi minusami. Bułka była równie średnia i nic się w tym obszarze nie poprawiło. Mięso, pomimo zamówienia krwistego, naprawdę krwiste nie było, a dodatkowo chyba miało za mało tłuszczu. Dodatki i sos, tak jak w food trucku, były najmocniejszą stroną burgera, ale nie były w stanie nadrobić niesatysfakcjonującej jakości bułki i mięsa. Całościowo uzbierało się tylko na średnie 3 i dalekie, 40. miejsce w rankingu. Z taką jakością, nie wróżę długoterminowego sukcesu temu lokalowi i obawiam się, że prędzej czy później podzieli los sąsiednich burgerowni, których dziś już nie ma. A szkoda, bo przydałby się dobry lokal w tej okolicy.

Beef'n'Roll - burger

Beef'n'Roll - burger przekrój

1 Komentarz

  1. Janek

    Nie szanuję osób , które odnoszą się nie grzecznie na tego typu blogach , podzieli los sąsiednich burgerowni? Tak jak napisałem. Niegrzeczne i mało profesjonalne… A chłopaki robią mega dobrą robotę :) Życzę im powodzenia, co i Ty powinieneś robić opisując każdą inną burgerownie wyrażając mimo wszystko szacunek do tego co robią.. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *