Podsumowanie roku i recenzja AM Burger

AM Burger - lokal

Koniec roku to standardowy czas podsumowań i snucia planów na kolejny rok. Pozostając wierny tej tradycji, w dzisiejszym wpisie podsumuję krótko pierwszy rok działalności bloga, napiszę trochę o planach na przyszły rok i opowiem Wam o wizycie w kolejnej burgerowni.

Rok 2015 był pierwszym rokiem funkcjonowania mojego burgerowego bloga. Przez pierwsze pół roku działał jako strona na Facebooku, od lata również jako pełnowymiarowy blog, na którym się właśnie znajdujesz. Przez ten czas wokół bloga zgromadziła się kilkutysięczna grupa fanów, którzy regularnie zaglądają do nowych recenzji, komentują nowe wpisy, polecają nowe miejsca do odwiedzenia i piszą z pytaniami gdzie warto, a gdzie nie warto iść na burgera. Na zakończenie lata miałem przyjemność sędziować w burgerowych mistrzostwach Żarcia na Kółkach i pierwszy raz w życiu spróbować dwudziestu burgerów w ciągu dwóch dni. Przez cały rok zjadłem kilkadziesiąt burgerów, co również nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Nie ukrywam, że to nowe, burgerowe hobby sprawia mi nadal kupę frajdy a burgery absolutnie mi się nie przejadły, zamierzam więc kontynuować burgerową działalność w roku 2016. Cieszę się ogromnie, że jesteście na blogu, dzielicie się opiniami i pomysłami i że razem pomagamy sobie nawzajem korzystać w pełni z burgerowego świata :)

Co dalej w 2016? Na zakończenie obecnego roku w rankingu znajduje się 50 burgerowni. Chciałbym w 2016 dojść do 75, a w 2017 do 100. Dodatkowo, chciałbym rozwinąć o co najmniej 10 pozycji ranking światowy, który na dziś świeci pustkami. Prawdopodobnie zrezygnuję z rankingu restauracji z burgerami, jako że te miejsca nie pociągają mnie aż tak jak małe burger bary, w związku z czym ten ranking stanął w miejscu. Mam też kilka pomysłów na nowe fukncjonalności na blogu, ale ze względu na bardzo aktywny czas w moim życiu zawodowym, w najbliższym czasie nie będę w stanie się nimi zająć, więc na razie nie zdradzam więcej szczegółów.

AM Burger - menu

Ostatnim lokalem odwiedzonym przeze mnie w tym roku był AM Burger. Jest to mikrusi lokal, którego szerokość jest równa szerokości drzwi i okna które widać z ulicy. Jest to chyba najmniejsza burgerownia, jaką do tej pory odwiedziłem, w której może przebywać max. 5-7 gości, z czego trzech może siedzieć, a reszta stoi. Było to dość zabawne odkrycie, ale w żadnym stopniu nie wpłynęło na odbiór jakości burgerów. Wybrałem AM Burgera z serem mimolette, bekonem, warzywami, sosem BBQ i sosem firmowym. W czasie naszej wizyty lokal obsługiwały dwie osoby, pan przyjmujący zamówienia i rozwożący dostawy, sprawiający wrażenie szefa, oraz pani smażąca burgery, mówiąca z wyraźnym akcentem krajów na wschód od naszej granicy. Po przyjęciu naszego zamówienia, pan-szef pojechał rozwieźć zamówienia, a wschodnio brzmąca pani zabrała się za smażenie naszych burgerów. W trakcie grillowania miała miejsce dość zabawna sytuacja – w pewnym momencie grill stanął w ogniu z naszymi burgerami. Pani starała się odsunąć burgery z nad płomienia, ale nie robiła nic żeby ogień ugasić, nie byliśmy więc pewni czy ten ogień to celowy zabieg, czy wypadek przy pracy, a z działań pani ciężko było to wyczytać. Zastanawialiśmy się mocno, co z tego wyniknie dla naszych kotletów.

AM Burger - grill

Burger, który wjechał na stół, wyglądał dość klasycznie, to znaczy bardziej jak wyższej jakości burger fast foodowy, niż jak typowy burger slow foodowy. Pierwsze gryzy pokazały, że znajduje się gdzieś pomiędzy nimi. Klasyczna bułka burgerowa była OK, mięso miało bardzo ciekawy posmak dymu, więc ogień być może był zaplanowany, niestety było nieco zbyt wysmażone. Dodatki i sosy smakowały poprawnie i spełniały oczekiwania, ale nic ponadto. Oceniam na mocne 3.5 co daje 22. miejsce. Można wpaść będąc w okolicy, ale jechać specjalnie z innej części miasta raczej nie ma sensu.

AM Burger - burger

AM Burger - burger

AM Burger - paragon

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *