Subiektywna relacja z 3. Mistrzostw Burgerowych Żarcia na Kółkach

3. Mistrzostwa Burgerowe Żarcia Na Kółkach - karta sędziego

Trzecie Burgerowe Mistrzostwa za nami. Znowu się działo. Pogoda dopisała, food trucki i odwiedzający również, dzięki czemu dzień obfitował w ciekawe spotkania, przemiłą atmosferę i oczywiście mnogość doznań burgerowych. Ponownie miałem przyjemność zasiadać w gronie sędziowskim, wybierającym najlepszego burgera. O wygranych, przegranych i odkryciach tego zlotu dowiecie się z dzisiejszego wpisu. Jak zawsze subiektywnie.

Jak mogą pamiętać ci z Was, którzy bloga czytają od co najmniej roku, to już moje drugie mistrzostwa burgerowe w sędziowskim gronie. Relację z zeszłorocznej imprezy możecie sobie przypomnieć TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ. Muszę przyznać, że z bardzo pozytywnymi wspomnieniami poprzedniego zlotu, na tegoroczną edycję czekałem z wysokim poziomem ekscytacji. W końcu niecodziennie można odwiedzić największy zlot food trucków w Polsce i w ciągu dwóch dni spróbować dwudziestu burgerów, pretendujących do tytułu najlepszego food truckowego burgera w kraju. Było na co czekać :)

Podobnie jak rok temu, do konkursu stanęło dwadzieścia burgerowych (lub pokrewnych) food trucków. Jedenaście z nich startowało w konkursie również przed rokiem, dziewięć debiutowało – rozłożyło się więc prawie pół na pół. W dzisiejszym wpisie skupię się na najlepszych, moim zdaniem, burgerach tegorocznego konkursu i na nowych burgerowych food truckach. Mniej miejsca poświęcę burgerowniom, które startowały rok temu, ale nic się w nich nie zmieniło, oraz tym, które serwują dania podobne do typowych burgerów (kanapka z szarpaną wieprzowiną, burger w tortilli itp.).

Zacznę od tego, jak wygląda podium tegorocznego konkursu według Subiektywnego Rankingu Warszawskich Burgerowni.

Miejsce 1 – Mister Teddy

Niejednokrotnie już pisałem (np. TUTAJ), że to mój ulubiony food truck, skutecznie konkurujący z burgerowniami stacjonarnymi. Podczas mistrzostw ekipa zaserwowała mi powtórkę hitu zeszłorocznej jesieni – sezonowego burgera z dynią, który już rok temu był mistrzostwem świata. Poziom ich burgerów jest tak konsekwentnie wysoki, że nie mogę dłużej odwlekać tego momentu i po raz pierwszy daję food truckowi maksymalną ocenę 5/5, awansując Mister Teddy’ego z 5. na 2. miejsce warszawskiego rankingu. Szacun za poziom, trzymajcie tak dalej i przyjeżdżajcie częściej w moje okolice! J

Miejsce 2 – Mobilna Gastromachina

Kilka tygodni temu rozpływałem się nad wizytą w łódzkiej Gastromachinie i odkryciem ich popisowego burgera, Czarnej Perły (TUTAJ). Już wtedy ekipa lokalu planowała udział food trucka w Burgerowych Mistrzostwach i na szczęście udało im się dojechać. Konkursowa Czarna Perła była tak dobra jak jej wersja serwowana w lokalu stacjonarnym i absolutnie zasłużyła na 5/5, jako pierwsza burgerownia pozawarszawska. Gratulacje i do zobaczenia w Łodzi, na pewno odwiedzę Was przy okazji wizyty w tym mieście!

Mobilna Gastromachina - burger Czarna Perła

Mini Czarna Perła z Mobilnej Gastromachiny

Miejsce 3 – ex aqueo – Kill Grill i Micha Na Resorach

Największym zaskoczeniem zlotu była dla mnie zmiana, która zaszła w Kill Grill. Do tej pory, najmocniejsza strona ich burgerów, czyli super dodatki, były podawane w średniej bułce i do bardzo suchego mięsa, wynikającego z bardzo niskiej zawartości tłuszczu (więcej TUTAJ). Tym razem bułka była naprawdę niezła, a mięso zarówno krwiste jak i wilgotne, czyli takie, jakie powinno być. O ile do tej pory nie zgadzałem się z wysokimi notami dla tego food trucka, o tyle w tym roku jestem w stanie się pod nimi podpisać. Tegoroczny tytuł mistrza w końcu zasłużony – gratuluję i apeluję o utrzymanie takiego poziomu przygotowania mięsa J Tym samym podnoszę ocenę do 4, awansując na 11. miejsce.

Micha Na Resorach to jeden z najmłodszych food trucków. Wystartował w czerwcu tego roku i prowadzi go przemiła para, która postanowiła wyróżnić się podczas mistrzostw burgerem wegetariańskim, z kotletem z cukinii, innych warzyw i przypraw, który naprawdę dawał radę. Na start przyznaję 4/5, a kolejna nota będzie zależała od jakości burgera z mięsem. Debiut na miejscu 21.

Micha Na Resorach - truck

Micha Na Resorach - menu

Micha Na Resorach - burger

Cukiniak z Michy na Resorach

Poza Michą Na Resorach i Mobilną Gastromachiną, w konkursie wystartowało czterech debiutantów typowo burgerowych – poniżej kilka słów o każdym z nich.

Beef Burger – w wysokiej miękkiej bułce, twarde zbite mięso, z bardzo standardowym dodatkiem warzyw i sosu – bardzo słabo – 2,5/5 i 57. miejsce w rankingu.

Beef Burger - truck

Beef Burger - menu

Beef Burger - burger

Frodo Burger – najbardziej wizualnie wyróżniający się food truck, oklejony sztuczną trawą, niestety nie wyróżniał się już tak bardzo w doznaniach smakowych – dość twarda, ale chrupiąca bułka, zupełnie nie krwiste mięso, nie wyróżniające się dodatki i sos nie pasujący do reszty – 2,5/5 i 56. miejsce.

Frodo Burger - truck

Frodo Burger - menu

Frodo Burger - burger

Globe Burger – burger konkursowy miał jagnięcinę zamiast wołowiny, co było ryzykownym posunięciem. Kucharze przeważnie obawiają się serwować krwistą jagnięcinę, a wysmażone mięso w burgerze może nie smakować niektórym osobom, do których akurat się zaliczam :) Dodając słabą bułkę i przeciętne dodatki (wyróżniał się tylko oscypek), otrzymujemy bardzo średniego burgera – 3/5 i 49. miejsce w rankingu.

Globe Burger - truck

Globe Burger - menu

Globe Burger - burger

Chwast Food – jeśli jeszcze nie jedliście w Chwast Food, to znacie to miejsce z mojej wizyty w lokalu stacjonarnym przy pl. Konstytucji. Konkursowym sędziom serwowano Szpinaka z hummusem, który był równie dobry jak burgery wegańskie w lokalu i zasłużył na mocne 4 i 25. miejsce.

Chwast Food - truck

Chwast Food - menu

Chwast Food - burger

Kilka food trucków, z którymi znamy się co najmniej od zeszłorocznych mistrzostw, czymś mnie zaskoczyło, zasługując na wspomnienie:

Dobra Buła – jestem pod mega wrażeniem, jak ten food truck poprawia się ze spotkania na spotkanie. Tym razem spróbowałem nowej kanapki, Blue Mango, z mango i blue cheesem i była tak dobra, że podnoszę ocenę z 4 do 4,5 i awansuję Dobrą Bułę na 8. miejsce, dzięki czemu wchodzi do warszawskiego top 10 – tak trzymajcie!

Bart Burger – zaserwował burgera z carpaccio z buraka i serem haloumi – niezły smakołyk, choć ja osobiście za burakiem do wołowiny nie przepadam.

Bart Burger - burak

Burger Station – wyróżnił się, nadziewając burgera serem – wyszło ciekawie.

B.B.Q. Kings – postawił na to, co ma najlepsze, czyli mięso, obkładając wołowego burgera żeberkiem – to była najmięsniejsza rozpusta tego zlotu.

Pasibus – w przeciwieństwie do pozostałych, wyróżnił się negatywnie. Niestety, to już nie był ten sam Pasibus, co rok temu. Bułka jakaś taka nijaka, mięso gorsze, dodatki też jakoś słabiej. A szkoda, tym bardziej że po zeszłorocznym zwycięstwie, w tym roku na burgera trzeba było czekać 45 minut. Czyżby ekipa osiadła na laurach?

Takie wrażenia zebrałem przez te dwa dni burgerowego święta. Jak zawsze, było kilka smaków tak genialnych, że pozostaną w mojej pamięci na długo. Było też kilka wpadek, o których chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Na szczęście, wspomnienia dobrych smaków są dużo silniejsze i sprawiają, że przez najbliższe dwanaście miesięcy testowania burgerów w standardowym tempie, będę z niecierpliwością czekać na 4. Mistrzostwa Burgerowe w 2017 roku. Drogie food trucki, do zobaczenia niebawem!

1 Komentarz

  1. Michał

    Zaskoczony jestem, że nie wspomniałeś o Street meat, zaskoczony zostałem smakiem. Polecam odwiedzić ich na Mazowieckiej od pt do nd od 22 pod klubem Funky Jam👌;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *