Trzech Króli na burgerblog.pl, czyli Bydło i Powidło trzecią burgerownią z 5/5

Bydło i Powidło - Jucy Lucy

Stało się. W okolicach pierwszej rocznicy funkcjonowania rankingu, trzecia burgerownia dostaje ocenę 5 i dołącza do grona absolutnych burgerowych mistrzów. Na podium jest coraz bardziej tłoczno, a kolejne burgerownie zacięcie walczą o wyższe noty. O tym, dlaczego Bydło i Powidło awansowało o pół oceny, dowiecie się z lektury dzisiejszego artykułu.

Moja przygoda z BiP rozpoczęła się dokładnie rok temu, w drugiej połowie stycznia 2015. Umówiliśmy się tam z kumplem nadrobić towarzyskie zaległości i zobaczyć co jest takiego fajnego w tej nowej wówczas, i nieco niestandardowej burgerowni. Zamówiłem Powidlaka, który zachwycił mnie poziomem wysmażenia mięsa i pytaniem obsługującego nas pana, czy mięso ma być blue czy rare, a także kompozycją dodatków, wśród których prym wiodły powidła śliwkowe i kozi ser. Kilka miesięcy później próbowałem w BiP burgera miesiąca z camembertem, który był lekko przesadzony – na ogromnym kawałku mięsa leżał cały camembert, którego absolutnie nie dało się przejeść, choć przyznam że koncepcja była ciekawa. Tym razem powodem naszej wizyty był burger miesiąca, Juicy (bądź Jucy) Lucy.

Bydło i Powidło - front

Jak donosi Wikipedia, Jucy Lucy to cheeseburger, w którym ser, zamiast położony na mięsie, jest wmieszany w mięso, przez co podczas smażenia roztapia się w środku mięsa. Koncept takiego podejścia do sera w burgerze przemówił do nas na tyle, ze postanowiliśmy spróbować. Do tego zamówiliśmy też Szparaga z grillowanymi szparagami, bekonem i sosem na bazie gorgonzoli. Jak zobaczycie na zdjęciach, sztandarowym elementem burgera w BiP jest mięso, z którego uformowany jest MEGA wysoki kotlet, który podczas serwowania nigdy nie jest przykryta górną połową bułki. Szczerze mówiąc, nakrywanie go do innych celów niż zrobienie zdjęcia nie bardzo ma sens, bo takiej wysokości burgera po prostu nie da się jeść w całości, niezależnie czy użyjemy do pomocy sztućców czy nie.

Bydło i Powidło - Jucy Lucy

No dobra, wstęp wstępem, ale ile można czekać na recenzję burgerów :) Gdyby jadło się tylko oczami, Jucy Lucy dostałby mistrzostwo świata. Nie będę nawet próbował tego opisać – spójrzcie na zdjęcie burgera w całości, a także na to, gdzie odkroiliśmy kawałek mięsa i ze środka wypływa ser. Jeśli komuś z Was jeszcze nie pociekła ślinka, to znaczy że albo jesteście bardzo najedzeni, albo już jesteście w drodze do BiP 😉 A jak smakowało? Pomysł był bardzo ciekawy i warty spróbowania, ale nie jest to burger do którego bym wrócił. Roztopienie sera w środku mięsa wymaga dłuższego smażenia, przez co mięso nie może być krwiste. Do tego, dla mnie burger był nieco za ostry, przez dodatek papryczek chilli. Prawdziwym hitem ostatniej wizyty okazał się Szparag, który słabo sprzedawał się wizualnie, za to oszołomił nasze kubki smakowe i pozostawił po sobie dobre wspomnienia na dłuuuuuuugo. Dlaczego? Sekret tkwi w połączeniu sosu na bazie gorgonzoli z grillowanymi szparagami, które to połączenie samo w sobie jest już mistrzostwem świata, a z dodatkiem krwistej wołowiny wspina się na poziom kulinarnego geniuszu. Mięso, jak zawsze w BiP wysmażone IDEALNIE, pozostaje dla mnie wyznacznikiem tego, jak należy serwować krwistego burgera. Najsłabszym punktem pozostaje bułka, która, pomimo chrupiącej zewnętrznej warstwy, w środku jest lekko watowata i nieco za wysoka, ale to nadal poziom, którego większość burgerowni nie jest w stanie osiągnąć, więc nie osłabia to całościowej oceny, która zdecydowanie jest na poziomie 5, dając BiP awans z 4. na 3. miejsce. Gratulujemy i witamy w gronie warszawskich burgerowych mistrzów, jednocześnie życząc, abyście już tam pozostali :)

P.S. Już po napisaniu tekstu przypomniało mi się, że chciałem jeszcze wspomnieć o jednym obszarze, który w BiP wybija się znacząco ponad standardowy poziom warszawskich burgerowni, a mianowicie o obsłudze. Burgerownia ta funkcjonuje w modelu kelnerskim, a osoby obsługujące stoliki reprezentują poziom znaczący przewyższający standardem rodzaj lokalu, jakim jest burgerownia – ogłada, łatwość wchodzenia w interakcję z klientami oraz umiejętność zbudowania miłej atmosfery wizyty stoi w BiP na poziomie dobrych restauracji z wyższej półki – szacun!

Bydło i Powidło - Szparag

Bydło i Powidło - Szparag

Poprzednie wizyty:

10 Komentarzy

  1. daV

    Moje spotkania z Bydło i Powidło do tej pory były mocno średnie. Zawsze czegoś brakowało. Akurat tego, co zamawiałem. I to nie tylko jeśli chodzi o burgery, ale i o napoje i dodatki. Tłumaczenia obsługi też mało przekonywujące. Ciekawi mnie sam fakt – burgerownia o której mówiłem, że tam nie wrócę – zdobywa u Ciebie najwyższe noty, mam przez to ochotę dać im jeszcze jedną szansę, choć pewnie nieprędko…

    1. Marek

      Zgadzam się z przedmówcą…dodatkowo wychodząc z BiP zawsze najbardziej cierpiała nie moja dusza…co mój portfel..

  2. Emilia

    Pierwszy raz odwiedziłam BiP z powodu restaurant week i było świetnie. Zakochałam się w ich tatarze. Pamiętam najlepszy mus z białej czekolady jaki kiedykolwiek jadłam. No i burger z krążkami cebulowymi i sosem jack daniels… był super! Ich homemade bigmac jest również niesamowity. Przede wszystkim ze względu na mięso – można wybrać czy ma być wysmażone czy nie, a ja lubię takie zaczerwienione :) Byłam już w kilku burgerowaniach i to nie tylko w Warszawie – mogę szczerze polecić. Co do obsługi to jest to najwyższa klasa – zawsze mili, uśmiechnięci, pomocni.

    1. Rafał (Post autora)

      Dzięki za komentarz! Jestem fanem zarówno tatara jak i musu z białej czekolady, następnym razem dorzucę do zamówienia :)

  3. Kasia

    nie jestem az tak zawzieta fanka burgerow ale jak juz to albo Bydlo i Powidlo albo Burger Barn. W Bydle nigdy sie nie zawiodlam, miesko pyszne, pytaja o wysmazenie co nie jest standardem, no i maja pyszne domowe frytki :)

  4. B.

    Może powinieneś dodać do ocen kategorię kompozycja, bo burger, którego nie da się zjeść jak burgera, bo jest za wielki (nie podejmuję tu wszelkich podwójnych, potrójnych itp.), to nic innego jak przerost formy nad treścią. Nie po to idzie się na burgera, żeby się bawić nożem i widelcem. O tym, że w burgerze, jak dobrze zresztą wiesz, chodzi o to, żeby jednym kęsem posmakować wszystkich składników, już nawet nie wspominając.

    1. Rafał (Post autora)

      Ciekawy pomysł, przemyślę :)

  5. Darek

    O ile dwie pierwsze jedynki nie budzą moich zastrzeżeń to BiP w moim odczuciu nieco im ustępuje i nie powinno się go zrównać oceną z pozostałymi. Pomysły i kompozycje mają ciekawe, niestety wykonanie jest słabe. Byłem tam trzy krotnie za każdym razem prosząc aby zwrócili uwagę na wysmażenie mięsa ( ostatnim razem nawet bardzo dobitnie) niestety zawsze ZAWSZE dostawałem skwarkę. Nie wiem jakich użyliście argumentów aby dostać właściwie wysmażone mięso. Być może personel starał się bardziej dlatego że wiedział że jest oceniany. A klienci „z ulicy” są przez nich ignorowani.
    Oceniałem ich na FP zwracając uwagę na stopień wysmażenia mięsa ale przy kolejnej wizycie było identycznie. Wracałem bo potencjał i moje oczekiwania były duże. Teraz już nie wrócę bo widzę że starają się tylko dla blogerów a inni klienci są ignorowani. ;(

    1. Rafał (Post autora)

      Ciekawe, tym bardziej, że moje pierwsze dwie wizyty były incognito, a mięso wysmażyli idealnie. Może różni kucharze?

  6. Krzysztof

    Według mnie najlepsza burgerownia w Warszawie na równi z Burger Bar i to bez cienia wątpliwości. Jeśli burger to tylko w tych dwóch miejsach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *