Wegańskich burgerów ciąg dalszy – recenzja Chwast Food

Chwast Food - burger

Ci z Was, którzy regularnie czytają mojego bloga, pamiętają odkrycie przeze mnie wegańskich burgerów w Papu Vege i związany z tym odkryciem zachwyt. Pamiętacie też pewnie kolejną odwiedzoną przeze mnie wegańską burgerownię, czyli kultową Krowarzywa. Burgery bez mięsa są dla mnie nadal nowo odkrywanym światem, ale zaczynam się w nim czuć coraz pewniej i dostarcza mi on coraz lepsze doznania. Chcę więcej! I donoszę czy warto zajrzeć do Chwast Food.

Od pierwszej wizyty w wegańskiej burgerowni, moja wiedza na temat możliwości zastępowania mięsnego kotleta różnymi kombinacjami warzywnymi regularnie się poszerza. Wiem już, że z warzyw można lepić kotlety imitujące mięso. Można to robić na przykład z marchewki albo buraków, pomocne w tym procesie bywają też kasze takie jak jaglana. Można również lepić takiego kotleta z pochodnych pszenicy. Alternatywnie, można napakować kanapkę mieszaniną różnych warzyw i nie martwić się tworzeniem czegoś na wzór burgera. Póki co, moją preferowaną opcją są wersje z czymś przypominającym mięsny wkład. Do tego zestaw warzyw, a jakże, i odpowiednio dopasowane sosy. Przyjemność z jedzenia takiej kanapki może być równie duża, co z jedzenia klasycznego burgera z mięsem, o czym przekonałem się po raz kolejny.

Chwast Food - lokal

Trzecią odwiedzoną przeze mnie wegańską burgerownią był Chwast Food na Waryńskiego. Lokal znajduje się w niedużej budce położonej u stóp pokaźnych rozmiarów PRL-owskich gmachów. W pierwszym momencie trudno było mi go zlokalizować, ale kiedy już się udało, było to bardzo miłe dla oka odkrycie, ponieważ wśród otaczającego mroku jesiennego popołudnia, zestawienie jaskrawych kolorów i ciepłego oświetlenia dawało bardzo pozytywny kontrast. W środku panował klimat, który mógłbym określić jako nieco alternatywny. Wyposażenie stanowiły w dużej mierze stare meble i palety, niektóre krzesła były przerobionymi siodełkami rowerowymi, a w powietrzu unosiła się atmosfera czegoś innego.

Chwast Food - menu

Mój wybór padł na Buraka. W kanapce, poza kotletem zrobionym z buraków, znalazły się warzywa oraz dwa sosy – chrzanowy i humus. Bułka typu grahamka była smaczna i chrupiąca. Kotlet z buraków również dawał radę i przyjemnie się go jadło. Warzywa dobrze się komponowały, a sosy były smaczne i dobrze dopasowane, natomiast nieco za gęste, przez co kanapka była lekko zapychająca. Jest to jednakże nieznaczny mankament, który nie zaciera pozytywnego odbioru Chwast Food. Z oceną 4, lokal ląduje na 18. miejscu i staje się moją ulubioną miejscówką na wegańskie burgery w Warszawie. Polecam!

Chwast Food - lokal

Chwast Food - paragon

4 Komentarzy

  1. Kasia

    Jestem zdecydowanie mięsożerna, ale lubimy czasami z moim chłopakiem zjeść wegańskiego burgera, szczególnie w Chwast Foodzie, który bardziej pasuje mi niż Krowarzywa. Zdecydowanie polecam właśnie burgera z buraka, fasoli, dyni. Mój chłopak bierze za to zawsze z seitanu.
    Trzeba jednak dobrze zbalansować sosy, żeby burger nie był mdły albo za ostry i przykrywający smak „kotleta”. To mi nie zawsze wychodzi, chociaż obsługa stara się być pomocna. Wiem, że hummusu więcej nie wezmę jako sosu, bo moim zdaniem nic nie wnosi do całości.
    Jakbyś jeszcze kiedyś był za to w Krowarzywach to tam polecam burgera z tofu, lepszy niż w Chwast Foodzie, chyba jako jedyny.

    1. Rafał (Post autora)

      Dzięki za rekomendację! Ktoś polecał mi tam też Cieciorexa, więc będę musiał wybrać któregoś z nich.

  2. Kamil

    Byłem, jadłem też tego buraka i polecam serdecznie mimo tego, że jestem fanem mięsiwa:)

  3. Rafał (Post autora)

    Amen :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *